World Sports Federation Foundation

Pierwszy raz na World Sports Federation Foundation
Rejestracja

Zbigniew Matysiak

udostępnił zdjęcie - 6 dni temu

i

https://i.postimg.cc/y8f767DX/Scanned-Image.jpg


Memoriał śp. ppłk. Zbigniewa Matysiaka – mentora, trenera oraz wzór do naśladowania bez którego Lubelski motocross a w konsekwencji żużel nie byłby w tym miejscu w którym jest teraz. Takim postaciom jak Zbigniew Matysiak pokłon w pas to za mało. Należał on do żołnierzy wyklętych i jako kombatant zawsze walczył do końca. Patriota z krwi i kości, wiedział czym jest miłość do ojczyzny i tego też uczył. Dodatkowo jego życie wypełniał sport- boks, narciarstwo i kolarstwo. Głównie jednak pasjonował się w motocyklach i jeździe terenowej.

Zbigniew Matysiak

udostępnił zdjęcie - 8 dni temu

i

https://i.postimg.cc/xjJNYfGv/zbigniew-matysiak7.jpg

Kowboj – niezwykła historia Zbigniewa Matysiaka

Poznajcie szalenie inspirującą postać walki o niepodległość i… polskiego sportu motocyklowego!

1 marca obchodzimy w Polsce dzień pamięci Żołnierzy Wyklętych. Skomplikowane dzieje wojennej i powojennej Polski dostarczyły historykom niewyczerpanych źródeł do analiz. Losy „Wyklętych” były przeróżne, a historia napisała wiele arcyciekawych życiorysów. Jednym z najbardziej niezwykłych jest przykład Zbigniewa Matysiaka, ps. „Kowboj”.
Poznajcie szalenie inspirującą postać walki o niepodległość i… polskiego sportu motocyklowego!

https://i.postimg.cc/ZR3m7M3d/zbigniew-matysiak1.jpg


Urodził się w Lublinie 26 marca 1926 roku. Wybuch wojny przerwał bokserską karierę trzynastoletniego chłopaka, a czas okupacji wystawił go na ciężką próbę. Do szeregów Armii Krajowej wciągnął go były trener z ringu, Stanisław Zalewski – ten sam, który po wojnie został bliskim współpracownikiem słynnego Feliksa Stamma. Matysiak wsławił się wieloma bohaterskimi akcjami, poszedł na pomoc Powstaniu Warszawskiemu, odbijał kolegów z rąk wroga, a po wycofaniu się Niemców, zbiegł do lasu, by w oddziale Wojska Polskiego kontynuować walkę. Wydany przez bliskiego kolegę, został aresztowany i przez półtora roku więziony i przesłuchiwany. Nie podał w śledztwie żadnego nazwiska. Po zwolnieniu próbował odnaleźć się w powojennych realiach i wtedy z pomocą przyszedł mu… sport!

https://i.postimg.cc/3rF5kpZY/zbigniew-matysiak2.jpg


Najpierw „Kowboj” wsiadł na dwa koła bez silnika. Został rowerowym mistrzem Lubelszczyzny w jeździe na czas, a po wygraniu spartakiady otrzymał powołanie do kadry narodowej. Z różnych przyczyn kariera kolarska nie wypaliła, ale Matysik trafił na szczęście do klubu motocyklowego. Początkowo został zawodnikiem LPŻ Lublin, potem przeszedł do rajdowej sekcji bardzo mocnej wtedy Avii Świdnik.
Do rajdów nadawał się znakomicie. Co mogło pokonać faceta, który przeżył okupację, konspirację i partyzantkę? Nic. Twardy charakter, zadziorność, nieustępliwość i szalona wola walki szybko przełożyły się na sukcesy sportowe. Ze świdnicką Avią dziesięć razy został drużynowym mistrzem Polski, za każdym razem kończąc zawody w pierwszej „trójce”.

https://i.postimg.cc/SKC1wFTk/zbigniew-matysiak3.jpg


„Myśmy wtedy w klubie byli grupą przyjaciół. Podczas wyścigu każdy chciał być najlepszy i robił wszystko, żeby pokonać kolegę, ale po zawodach jeden za drugiego w ogień by wskoczył. Zresztą podczas rajdu też, jechało się przecież dla drużyny. Jak ktoś miał problem ze sprzętem, a dobrze mu szło, to mu się swój motor oddawało tak, żeby sędziowie nie widzieli. Mnie już wcześniej życie nauczyło, jak ważna jest współpraca w grupie i koleżeństwo” – mówi dziś Matysiak
Reprezentował Polskę i klub w niezliczonej ilości rajdów krajowych i zagranicznych. W 1964 roku został indywidualnym rajdowym mistrzem Polski w klasie 500ccm, a w kolejnych dwóch sezonach sięgał po tytuł wicemistrza. Był najstarszym aktywnym zawodnikiem Avii, a po zakończeniu sportowej kariery został trenerem motocrossu. I to jakim! Zdał maturę, ukończył AWF i jako jedyny wtedy człowiek po wschodniej stronie Wisły uzyskał tytuł trenera sportów motocyklowych.

https://i.postimg.cc/FRKc00J8/zbigniew-matysiak4.jpg


Jego niestandardowe metody do dziś są w Lublinie jednymi z najciekawszych moto - anegdot. Nikt tak jak On nie potrafił dostrzec niuansów w jeździe młodych zawodników. „Kowboj” widział wszystko i – przechadzając się po torze z nieodłącznym kijem – obsztorcowywał podopiecznych. Urządzał im też wyścigi… na drzewo! Rzucał szmatę na najwyższą gałąź i kazał się po nią wspinać.
„To uczyło gibkości, koordynacji ruchów, no a niejednokrotnie sztuki upadania” – wspomina z uśmiechem Kacper Kępa, były żużlowiec i zawodnik motocrossu, podopieczny Matysiaka.
Sprowadzał z USA specjalistyczną prasę motocrossową i trenerską, był na bieżąco, kiedy w Polsce nikomu jeszcze nie śnił się internet. I zawsze sam pokazywał, jak przejechać dany element na torze. Ostatni raz jeździł crossówką pięć lat temu. Miał wtedy 87 lat!

https://i.postimg.cc/fb8SWkgK/zbigniew-matysiak5.jpg


Jego życie dowodzi, że nie ma rzeczy niemożliwych. Że przy uporze, ambicji i woli walki można osiągnąć wszystko. Trudne warunki, w jakich dorastał, wykształciły jego nieustępliwy charakter, a wrodzoną ambicję „Kowboj” doskonale przełożył na karierę sportową.
„Najważniejsza jest pasja, bez niej życie człowieka jest puste. Sport to wielka przygoda. Żeby wygrywać, trzeba być nieustępliwym i walecznym. I nigdy się nie poddawać” – mówi Zbigniew Matysik, który 26 marca skończy 92 lata.
Autor Tomasz Dryła1 Marca 2018

Zbigniew Matysiak

udostępnił zdjęcie - 6 dni temu

i

https://i.postimg.cc/gJvdCydT/Zb-Matysiak2.jpg


ppłk. Zbigniew Matysiak, ps. 27, Kowboj, Dym, urodził się 26 marca 1926 roku w Lublinie w rodzinie mieszczańskiej.
Harcerz, żołnierz, więzień polityczny, kolarz, rajdowiec.
W czasie okupacji Zbigniew Matysiak należał do tajnej sekcji bokserskiej, prowadzonej przez Stanisława Zalewskiego na ulicy Dolnej Panny Marii. Był w grupie najmłodszych zawodników.
Od 1943 roku członek lubelskiej młodzieżowej grupy konspiracyjnej. Od marca 1944 roku w Armii Krajowej. W 1945 roku trafia do oddziału „Romana” zgrupowania samoobrony AK cichociemnego mjr Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”. Został aresztowany w 1946 roku i skazany przez sąd wojskowy. Był osadzony w areszcie przy ul. Krótkiej w Lublinie, w więzieniu na Zamku Lubelskim, w więzieniach w Sieradzu i Mokotowie, skąd po amnestii, w maju 1947 roku, wrócił do Lublina.
Należał do Lubelskiego Towarzystwa Kolarskiego. Jego trenerem był Tadeusz Tuora. Jako kolarz zadebiutował w 1947 roku w wyścigu na trasie Lublin–Wierzchowiska–Lublin. Po LTK powstało Zrzeszenie Ogniwo. Matysiak zdobył tytuł wicemistrza Ogniwa, zaś w Łodzi na spartakiadzie otrzymał I klasę kolarską, która zapewniła mu awans do kadry narodowej. W 1949 roku zdobył mistrzostwo województwa lubelskiego w jeździe indywidualnej na czas. Największą formę prezentował Matysiak na początku lat pięćdziesiątych. Wtedy lubelska drużyna jadąca w składzie: Matysiak, Łata, Tuora i Krzyżanowski zdobyła trzecie miejsce w mistrzostwach Zrzeszenia Ogniwo. Był także indywidualnym wicemistrzem Ogniwa.
Pod koniec 1952 roku w konsekwencji konfliktu personalnego zrezygnował z uprawiania kolarstwa. Wstąpił do sekcji rajdowej LPZ Lublin i za sprawą Ryszarda Matjaszewskiego i Tadeusza Jackowskiego otrzymał motocykl rajdowy. Z kolarstwem całkiem nie zerwał, jako rajdowiec pilotował wyścigi, traktując to jako pożyteczny trening.
W 1959 roku przeszedł do bardzo silnej grupy rajdowej w Świdniku, będąc zawodnikiem klubu motorowego Avia Świdnik stał się jednym z filarów świdnickiego sportu motocyklowego. Zbigniew Matysiak był najstarszym zawodnikiem rajdowym, ale z świdnicką grupą aż 10 razy wywalczył tytuł mistrza Polski w rajdach motocyklowych. Był uczestnikiem wielu rajdów krajowych i zagranicznych.
Rajdowy Mistrz Polski, rajdy szosowo-terenowe, z 1964 r. Brązowy medalista, w klasie 250 cm3, z 1965 i 1966 r.
Oprócz sportu motocyklowego, kolarstwa i boksu, Zbigniew Matysiak uprawiał również narciarstwo.
Mieszkał w Lublinie. Awansowany do stopnia majora. Z okazji Święta Wojska Polskiego minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, decyzją z 13 sierpnia 2018 r., mianował Zbigniewa Matysiaka do stopnia podpułkownika za jego zasługi podczas wojny, a także za przekazywanie kolejnym pokoleniom Polaków wiedzy o wojnie, co czynił również w Świdniku.